Posty

36. Przywitanie, wspomnienia i napad w lesie.

Kiedy Eve, Aya i Hao byli około dwudziestu metrów od domu, Asakura nagle stanął. - Zapomniałem! - O czym?! - Przestraszone bliźniaczki zapytały równocześnie. - Powiedzieć Yoh gdzie idę ^^ Brunetka przewróciła oczami. Zapewne młodszy z braci już w domu spazmów dostaje.. Ale może przeżyją jego wściekłośc. - Ja chyba nie idę z wami. - Powiedziała Eve. - Czemu? Boisz się Yoh? - Zapytała Aya. - Nie tylko.. Tam jest tyle ludzi i w ogóle.. - Oj przestań! Oni już o tym wszystkim nawet nie pamiętają. - Zapewniał Hao. - Zwariowałeś?! Przecież ja chciałam zabic Ciebie i Ayę! Pomagałam wyrzutkom! I co ja mam im powiedziec? Sorry za wszystko, ale byłam głupia?! Jednak zmieniłam się!? - Blondynka mówiąc to "agresywnie" machała rękoma. - Czy ona Ci kogoś nie przypomina? - Zapytała Aya swojego chłopaka. - Rzeczywiście. Ty też tak machasz, jak się ze mną kłócisz. - Nie o to mi chodziło! - Powiedziała z lekkim wyrzutem. Ona wcale tak nie macha! No.. Może czasem.. Jak się bardzo zdenerwuje. - T...

35. Bezimienna cz.2

Hao lekko skołowany siedział na podłodze, trzymając zimny okład na głowie. Nie mógł uwierzyć w to co się stało. Jak to możliwe, że Aya od tak po prostu wyparowała. Nie ta oszustka, tylko jego prawdziwa Aya, ta z którą się wczoraj całował. To jest obłęd. Nikt nie mógł jej przecież porwać, bo obok niej spała Anna, a z własnej woli nie zrobiłaby czegoś takiego. - Hao nie martw się, Aya na pewno się znajdzie. Znasz ją, ciągle się gdzieś zapodziewa. - Młoda Kyoyama, która została przy Asakurze próbowała go pocieszyć. - Ale zawsze jest na to logiczne wytłumaczenie, a teraz? Nekomata, Houkou chodźcie. Poszukamy Ayi. - Co?! W tym stanie?! - ANNO! O jakim stanie ty mówisz?! To że mam nabity łeb nie znaczy, że mam usiąść i czekać, aż mi Wyrzutki, czy inna cholera podstawią ciało Ayi w czarnym worku na śmieci pod drzwi!! Przecież ona nie ma nic przy sobie! Ani broni, ani duchów! A jeśli to znowu Eve?! Przecież..! A zresztą! Tylko tracę czas! Jak chcesz to zostań, ja idę. - Hao obrócił się napięci...

34. Bezimienna cz.1

Dzięki umiejętnościom i foryoku Fausta oraz opiece swoich najbliższych, Hao powrócił praktycznie do codziennego stanu używalności ^^. Oczywiście takie rzeczy jak noszenie zakupów, bieganie, szybkie zrywanie się z łóżka, treningi i wiele innych, Yoh z Ayą wybili starszemu Asakurze z głowy ^^. Ten oczywiście sprzeciwiał się, zapewniał iż da sobie radę (kilka razy pokłócili się z młodą Morri o to, że dziewczyna nie dbała o siebie mając podobną ranę, a jemu zabrania się nawet schylać), jednak najukochańsi bardzo dbali o jego "dobrą formę". Keiko pojechała do Izumo, a Eve, po rozmowie z swoją bliźniaczką nie ukazywała się więcej. Można by sądzić, iż bała się spotkania z ludźmi, których w mniejszym lub większym stopniu zraniła. Młoda Morri myślała, że nic nie zbudzi jej ogólnego spokoju, ponieważ oprócz walk szamańskich i sprzeczek z przyjaciółmi, nic się nie działo. A do tego po Dobie chodziła plotka o zakończeniu II rundy Turnieju Szamanów. Wszystko szło wspaniale. Aż do pewnej n...

33. Prosta?

Młoda Morri leniwie się przeciągnęła. Spojrzała na bladą twarz Asakury. Przed chwilą wygoniła stąd Keiko, która jeszcze parę godzin i wykończyłaby się. Musiała pujśc się przespac. Prawdę mówiąc sama Aya nie czuła się najlepiej. Przez ostatni tydzień prawie nie zmrużyła oka, a jak spała to i tak się nie wysypiała. Jednak pani Asakura i tak wyglądała o wiele gorzej. Niebieskooka obejrzała się za siebie. Na kanapie spał skulony Yoh. To znaczy spał to za dużo powiedziane. Raczej kimał z otwartymi oczami. Dziewczyna pokręciła głową z dezaprobatą. Wzięła koc leżący na szafce i przykryła młodszego Asakurę. Ten się zerwał jak oparzony. - Co? - Powiedział pół przytomnym głosem. - Nic, chciałam cię po prostu przykryc. Nie mogę patrzec jak się męczysz na tej kanapie. - Nie męczę się. - Zapewnił Yoh i aby udowodnic swoje słowa, przeciągną się. Jednak zamiast przyjemności odczuł ból pleców, a Aya usłyszała głośny trzask. - Ta.. - Skomentowała i przysiadła obok chłopaka, który patrzył w podłogę. - E...

32. Brak sił.

Dedykacja dla Natachi. Nagle klatka piersiowa długowłosego podniosła się. - On ma jeszcze puls w żyłach! - Wrzasnął Yoh, który nie wiedział czy się cieszyc z tego odkrycia czy płakac. - Mistrzu Yoh zabierz Hao do szpitala! Ja już poradzę sobie z Wyrzutkami. - Doradził Rio. - To głupi pomysł! - Powiedziała Anna. - Rio sam przegrasz, niech Aya zabierze Hao. - Anno spójrz na Ayę, ona nawet nie wie jak się nazywa. Nie dogadamy się z nią! A teraz wybaczcie, muszę ratowac brata. - Młodszy Asakura wziął bliźniaka na ręce i na Duchu Ognia, który chętnie służył pomocą aby uratowac swojego pana, poleciał w stronę kliniki. Faktycznie młoda Morri wyglądała jakby jej ciało zniknęlo i została tylko dusza. Miała zapłakane oczy, które wydawały się byc blado-szare, a cera prawie biała. Patrzyła w bliżej nieokreślony punkt. O czym myślała? O niczym. Miała niesamowitą pustkę w głowie (tak jak ja w tej chwili.. dop. Autorki). Niby widziała, jednak obraz był niewyraźny. Słyszała, ale do jej uszu dochodził ...

31. Przegrana na każdej płaszczyźnie.

- I co ja mam niby teraz robić?! Chamka! I to ma być moja siostra?! Bliźniaczka!! Nie wierzę, że mamy takie same geny!! Ja nie jestem taka durna!! - Wnerwienie Ayi sięgnęło zenitu. Miała już dość natrętnej blondynki. Kiedyś czuła się w pewnym stopniu winna za śmierć Eve, ale teraz?! Aya nie dowierzała, co jej siostra wyprawia! - I jak ja niby teraz wrócę do domu?? Na stopa?? Jeszcze mnie zgwałcą! Panikowała chodząc w kółko. I tak już dostanie burę od Hao za to spóźnienie, a co on powie jak dziewczyna wróci dopiero jutro!? - Mogę ci pożyczyć Go. - Zaoferowała Wyrocznia. - Twoja podróż do Dobie to chyba jak na razie twój najmniejszy kłopot. Można to zrobić z każdym demonem. - Naprawdę? - Tak. A jak już wrócisz, to Go sam po mnie przyleci. - A jak ja mam odzyskać Houkou i Nekomatę? - Eve nie umie do końca pieczętować demonów, więc wystarczy tylko porwać talizmany. - Tak, tylko muszę najpierw znaleźć Eve i jakoś odebrać jej te talizmany.. - Chyba nie z takimi rzeczami sobie w życiu radziła...

30. Niemoc + urodziny ^^

Obraz
- Anno ile można na Ciebie czekac?? - Zbulwersowana brunetka miło przywitała przyjaciółkę. - A coś się stało? - Zapytała medium. ~ Oprócz tego, że mi się świat zawalił to nic takiego..~ Pomyślała Aya, jednak szybko skupiła się na dalszej rozmowie. - Tak. Musisz wezwac Eve i przenieśc ją na tamten świat. - Jak to? - Blondynka patrzyła na czerwoną z poirytowania przyjaciółkę. - Ale że tobie muszę mówic o przenoszeniu duchów.. Zlituj się! Jesteś medium, czy nie?! - No jestem. No i co? - W akcie kapitulacji Aya przejechała dłonią po twarzy. -Dobra, rozbierz się i pogadamy. - Powiedziała młoda Morri. Ruszyła wstronę kuchni. Usiadła na blacie kuchennym i zaczęła machac nogami. Pojakichś dziesięciu minutach w pomieszczeniu pojawiła się Anna. - Więc o co chodzi? - Zapytała blondynka. Za nią do kuchni wtoczyła się reszta przyjaciół. -Dlaczego mnie to nie dziwi.. - Szepnęła sama do siebie Aya po czymzmieniła swój ton głosu na poważny. - Słuchajcie, Eve postawiła mipewien warunek do odrzucenia i....