Posty

37. Zadyma u Kalima plus narodziny Koken ^^

Notka dedykowana HoshiAi [Gomen, nie wiem jak odmienic ^^]. Za anielską cierpliwość, którą również posiadam ja przy swojej rodzince i za napięty grafik, który również udziela się mi xD Nieznajomy uśmiechnął się złowieszczo. Wyciągnął prawą rękę przed siebie i z jego rękawa wystrzelił gruby łańcuch. Nie był on jednak przeznaczony dla brunetki. Oplątał Eve, a dziewczyna (pomimo iż była duchem) nie dając rady się uwolnic upadła na ziemię. - Oż ty! Mnie atakuj, ale od siostry wara! Nekomata, Houkou! Forma ducha! Do...! - Nie dane jej było dokonac kontroli ducha. Zanim zdążyła połączyc się z demonami dziwna kulka różowej mocy uderzyła w błękitnooką. Ta przekoziołkowała kilka metrów, po czym "rozłożyła" się na jednym z drzew. Chłopak nie zaprzestał na tym. Nim młoda Morri zdążyła się pozbierać, już leciała przez kolejne gałęzie. Różowe kule, które wysyłał przeciwnik nieubłaganie ją nokautowały. - Jak wrócę do Dobie, to muszę skombinować sobie jakiś miecz. - Postanowiła brunetka wst...

36. Przywitanie, wspomnienia i napad w lesie.

Kiedy Eve, Aya i Hao byli około dwudziestu metrów od domu, Asakura nagle stanął. - Zapomniałem! - O czym?! - Przestraszone bliźniaczki zapytały równocześnie. - Powiedzieć Yoh gdzie idę ^^ Brunetka przewróciła oczami. Zapewne młodszy z braci już w domu spazmów dostaje.. Ale może przeżyją jego wściekłośc. - Ja chyba nie idę z wami. - Powiedziała Eve. - Czemu? Boisz się Yoh? - Zapytała Aya. - Nie tylko.. Tam jest tyle ludzi i w ogóle.. - Oj przestań! Oni już o tym wszystkim nawet nie pamiętają. - Zapewniał Hao. - Zwariowałeś?! Przecież ja chciałam zabic Ciebie i Ayę! Pomagałam wyrzutkom! I co ja mam im powiedziec? Sorry za wszystko, ale byłam głupia?! Jednak zmieniłam się!? - Blondynka mówiąc to "agresywnie" machała rękoma. - Czy ona Ci kogoś nie przypomina? - Zapytała Aya swojego chłopaka. - Rzeczywiście. Ty też tak machasz, jak się ze mną kłócisz. - Nie o to mi chodziło! - Powiedziała z lekkim wyrzutem. Ona wcale tak nie macha! No.. Może czasem.. Jak się bardzo zdenerwuje. - T...

35. Bezimienna cz.2

Hao lekko skołowany siedział na podłodze, trzymając zimny okład na głowie. Nie mógł uwierzyć w to co się stało. Jak to możliwe, że Aya od tak po prostu wyparowała. Nie ta oszustka, tylko jego prawdziwa Aya, ta z którą się wczoraj całował. To jest obłęd. Nikt nie mógł jej przecież porwać, bo obok niej spała Anna, a z własnej woli nie zrobiłaby czegoś takiego. - Hao nie martw się, Aya na pewno się znajdzie. Znasz ją, ciągle się gdzieś zapodziewa. - Młoda Kyoyama, która została przy Asakurze próbowała go pocieszyć. - Ale zawsze jest na to logiczne wytłumaczenie, a teraz? Nekomata, Houkou chodźcie. Poszukamy Ayi. - Co?! W tym stanie?! - ANNO! O jakim stanie ty mówisz?! To że mam nabity łeb nie znaczy, że mam usiąść i czekać, aż mi Wyrzutki, czy inna cholera podstawią ciało Ayi w czarnym worku na śmieci pod drzwi!! Przecież ona nie ma nic przy sobie! Ani broni, ani duchów! A jeśli to znowu Eve?! Przecież..! A zresztą! Tylko tracę czas! Jak chcesz to zostań, ja idę. - Hao obrócił się napięci...

34. Bezimienna cz.1

Dzięki umiejętnościom i foryoku Fausta oraz opiece swoich najbliższych, Hao powrócił praktycznie do codziennego stanu używalności ^^. Oczywiście takie rzeczy jak noszenie zakupów, bieganie, szybkie zrywanie się z łóżka, treningi i wiele innych, Yoh z Ayą wybili starszemu Asakurze z głowy ^^. Ten oczywiście sprzeciwiał się, zapewniał iż da sobie radę (kilka razy pokłócili się z młodą Morri o to, że dziewczyna nie dbała o siebie mając podobną ranę, a jemu zabrania się nawet schylać), jednak najukochańsi bardzo dbali o jego "dobrą formę". Keiko pojechała do Izumo, a Eve, po rozmowie z swoją bliźniaczką nie ukazywała się więcej. Można by sądzić, iż bała się spotkania z ludźmi, których w mniejszym lub większym stopniu zraniła. Młoda Morri myślała, że nic nie zbudzi jej ogólnego spokoju, ponieważ oprócz walk szamańskich i sprzeczek z przyjaciółmi, nic się nie działo. A do tego po Dobie chodziła plotka o zakończeniu II rundy Turnieju Szamanów. Wszystko szło wspaniale. Aż do pewnej n...

33. Prosta?

Młoda Morri leniwie się przeciągnęła. Spojrzała na bladą twarz Asakury. Przed chwilą wygoniła stąd Keiko, która jeszcze parę godzin i wykończyłaby się. Musiała pujśc się przespac. Prawdę mówiąc sama Aya nie czuła się najlepiej. Przez ostatni tydzień prawie nie zmrużyła oka, a jak spała to i tak się nie wysypiała. Jednak pani Asakura i tak wyglądała o wiele gorzej. Niebieskooka obejrzała się za siebie. Na kanapie spał skulony Yoh. To znaczy spał to za dużo powiedziane. Raczej kimał z otwartymi oczami. Dziewczyna pokręciła głową z dezaprobatą. Wzięła koc leżący na szafce i przykryła młodszego Asakurę. Ten się zerwał jak oparzony. - Co? - Powiedział pół przytomnym głosem. - Nic, chciałam cię po prostu przykryc. Nie mogę patrzec jak się męczysz na tej kanapie. - Nie męczę się. - Zapewnił Yoh i aby udowodnic swoje słowa, przeciągną się. Jednak zamiast przyjemności odczuł ból pleców, a Aya usłyszała głośny trzask. - Ta.. - Skomentowała i przysiadła obok chłopaka, który patrzył w podłogę. - E...

32. Brak sił.

Dedykacja dla Natachi. Nagle klatka piersiowa długowłosego podniosła się. - On ma jeszcze puls w żyłach! - Wrzasnął Yoh, który nie wiedział czy się cieszyc z tego odkrycia czy płakac. - Mistrzu Yoh zabierz Hao do szpitala! Ja już poradzę sobie z Wyrzutkami. - Doradził Rio. - To głupi pomysł! - Powiedziała Anna. - Rio sam przegrasz, niech Aya zabierze Hao. - Anno spójrz na Ayę, ona nawet nie wie jak się nazywa. Nie dogadamy się z nią! A teraz wybaczcie, muszę ratowac brata. - Młodszy Asakura wziął bliźniaka na ręce i na Duchu Ognia, który chętnie służył pomocą aby uratowac swojego pana, poleciał w stronę kliniki. Faktycznie młoda Morri wyglądała jakby jej ciało zniknęlo i została tylko dusza. Miała zapłakane oczy, które wydawały się byc blado-szare, a cera prawie biała. Patrzyła w bliżej nieokreślony punkt. O czym myślała? O niczym. Miała niesamowitą pustkę w głowie (tak jak ja w tej chwili.. dop. Autorki). Niby widziała, jednak obraz był niewyraźny. Słyszała, ale do jej uszu dochodził ...