Posty

57. Początek końca

Aya jak najostrożniej wysunęła się spod obejmującej ją ręki Asakury. Oboje zasnęli wczoraj na kanapie, zaraz po tym jak przyjaciele opuścili ich dom. Po ostatnich wydarzeniach dziewczyna postanowiła poświęcić kilka minut sobie. Cichutko poszła do łazienki. Nie chciała nikogo obudzić, aby nie mieć żadnych nie przyjemności jak i z powodu dbania o dobry sen lokatorów. Będąc już w łazience zdjęła brudne ubranie. Szybko wskoczyła pod prysznic. Kiedy tylko pierwsze krople wody zaczęły spływać po ciele brunetki, ta jęknęła z rozkoszy. Tak bardzo pragnęła zmyć z siebie nie tyle nieczystości fizyczne, ale te psychiczne... Tych drugich jednak nawet woda nie wyczyści. Błękitnooka odpłynęła swoimi myślami. W sumie nie dziwiła się przyjaciołom, że tak zareagowali. W końcu właśnie przekreśliła ich marzenia. Niektórzy od urodzenia byli przygotowywani do turnieju, a Aya tak brutalnie zderzyła ich z rzeczywistością... Że to wszystko to bajka.. Nie dziwne, że jej nie uwierzyli. Być może ona też by nie u...

56. Powrót do rzeczywistości

Dedykacja dla Mii~chan... W Dobie Village wszystko się ustatkowało. Trwała odbudowa zniszczonych podczas walki z Soul'em dzielnic, szpitale powoli się opróżniają, a ranni wracają do swoich siedzib. Nawet dzwonki wyroczni odezwały się ogłaszając radosną nowinę – początek III Rundy Wielkiego Turnieju Szamanów! Tylko jedna rzecz zupełnie odbiegała od normalności... - Nya~~! - Mimo iż od wyprawy Ayi do Kinhon minęło już kilka dni jej stan się nie poprawił. Zachowywała się jak dziecko, które dopiero poznaje świat. Cięgle trzeba się było nią opiekować żeby nie oparzyła się gorącą herbatą, albo nie skaleczyła jakimś ostrym przedmiotem. Do tego miała energii jak za dziesięciu. Prawie nie spała, za to jadła podwójnie. Na zegarku była piąta czternaście, a młoda Morri już zrobiła wszystkim poranną pobudkę.  - Ona jest gorsza niż Anna... - Jęknął Hao wstając z posłania. Jako że wszyscy byli zajęci treningami, no i oczywiście z racji tego, iż błękitnooka to dziewczyna Asakury, opieka nad ...

55. Kinhon

Hao otworzył oczy. Za oknem świtało i pierwsze blade promienie słońca padały na jego zaspaną twarz. Usiadł na posłaniu, po czym przeciągnął się. Jego kości skrzypnęły jakby miał co najmniej osiemdziesiąt lat. Starość nie radość... Uśmiechnął się niepewnie. Wstał z tatami i podszedł do szafy. Wyciągnął pierwsze lepsze ubranie w postaci dżinsów, bluzki z krótkim rękawem oraz bluzy. Nałożył je na siebie. Skierował się ku drzwiom. Jakież było jego zdziwienie, kiedy klamka poruszyła się, mimo iż szatyn nie dotknął owego przedmiotu. Drzwi nagle otworzyły się uderzając Bogu Ducha winnego Asakurę w czoło. Szaman jęknął żałośnie. - Przepraszam! - Osoba, która była sprawcą bólu czarnookiego przysunęła się do niego. - Aya! - Krzyknął. Całkowicie zapominając o pulsującym czole, mocno objął brunetkę. Tak dawno nie trzymał jej w ramionach. - Tak tęskniłem... - Ja też Hao. - Uśmiechnęła się smutno, po czym odwzajemniła uścisk. Było to dość trudne, ponieważ ręce Asakury oplatały ją bardzo mocno. Młoda...